Warsztat & Organizacyjne tosza dnia 07 grudnia 2008 08:00 po południu
Po co mi specjalizacja?
Tym razem kolejny tekst, który bardzo mi się podobał, a jak wiadomo - bytów nie mnożymy, więc dziś cytuję
Agnieszkę Wąsowską, która prowadzi bloga o tłumaczeniach i się dziwię, czemu nie wstawiła sama tam tego tekstu, bo jest on bardzo informatywny.
Zaczynamy
Specjalizacja to kolejny problem, przed którym stają wszyscy tłumacze na początku drogi zawodowej.
Po co się specjalizować?
To proste. Załóżmy, że wykonamy 10 tłumaczeń o tematyce medycznej. To znaczy, że mamy już jako takie obycie (styl, słownictwo, tematyka). Każde kolejne pójdzie nam łatwiej, bo więcej słów już znamy. Rośnie też nasza wiarygodność dla zleceniodawców.
I w tym momencie pada pytanie: jak to zrobić, żeby dostać te pierwsze tłumaczenia w danej specjalizacji? Trzeba mieć trochę szczęścia okraszonego uporem i popartego sporą liczbą próbek i rozesłanych CV. Acha - o cierpliwości też nie można zapomnieć. Nie ma utartego schematu; czasami to znajomy coś przekaże, czasami “główny” tłumacz w jakimś biurze nie ma wolnych mocy przerobowych, a nasze zadeklarowane specjalizacje pasują do zlecenia, czasem będzie to jakaś organizacja pozarządowa, która jest bardziej skora do zaufania tłumaczowi bez doświadczenia niż biuro tłumaczeń (nie oznacza to, że się mniej staramy przy takim zleceniu, bo wiąże się ono z niską stawką lub jej brakiem. Zlecenie to zlecenie, skoro nie chce nam się starać, to go nie bierzemy, a jak już wzięte, to staramy się jak cholera).
Jeśli każdy z naszych 10 tekstów dotyczy innej tematyki nie jest nam wcale łatwiej. Ciągle drążymy nowe zestawy słownictwa, dawne doświadczenia w niewielkim stopniu przekładają się na zwiększenie tempa pracy. Co więcej - zleceniodawca woli specjalizację.
Jak w każdej branży - narzędzie “do wszystkiego” zazwyczaj jest narzędziem “do niczego”.
W czym się specjalizować?
Pamiętajmy, że tłumaczy języka angielskiego jest caaałe mnóstwo. Polacy ten właśnie język znają najlepiej. Tym trudniej znaleźć dziedzinę, w której konkurencja jest niewielka.
Pamiętajmy jednak żeby specjalizować się w tym co znamy i lubimy, co nas nie nudzi. Mała konkurencja i wysokie ceny to nie wszystko. Wyobrażacie sobie ślęczenie nad tłumaczeniem instrukcji obsługi wiertarki jeśli pasjonuje was tylko i wyłącznie sztuka i nigdy wiertarki nie używaliście? Ani wy nie będziecie szczęśliwi, ani tłumaczenie udane. Więc ostrożnie z wyborami!
Od siebie dodam, że w każdej specjalizacji jest nisza do zagospodarowania. Jeśli czujemy się mocni w czymś, bo to nasze hobby lub mamy z tą branżą wiele wspólnego i orientujemy się nie tylko w słownictwie, ale przede wszystkim w technikaliach, czyli “jak to działa, że działa”, to warto iść z tym prądem. Dobry tłumacz w każdej branży znajdzie dla siebie pracę, dobrze płatną, bo specjalistów (jeśli się sprawdzą, nie tylko wysoką jakością tłumaczeń, ale i terminowością, dobrym kontaktem, słownością itp.) się szanuje, a z doświadczeniem idą referencje i większa swoboda w negocjowaniu stawek.
Warto też pamiętać, że poważnie traktowani są zwykle tłumaczenie o 4-5 specjalizacjach. Jeśli napiszecie, że specjalizujecie się w 15 dziedzinach - nikt wam nie uwierzy.
Jak to szło z tym narzędziem do wszystkiego?
Jak się specjalizować?
Aby specjalizować się w inżynierii najlepiej skończyć właściwie studia. Tak jest z większością dziedzin. Ale jeśli studia już za nami i to niewłaściwe - mamy na to radę.
1. Trzeba czytać - prasę branżową, artykuły w Internecie.
2. Trzeba ciągle walczyć o nowe słownictwo - słowniki tematyczne i branżowe, glosariusze - niezastąpione. Możemy je czytać do poduszki albo zakuwać jak w szkole.
3. Trzeba rozumieć dziedzinę - jeśli ktoś nie potrafi obliczyć 2+2 to nie się lepiej nie bierze za tłumaczenia techniczne. A jeśli ktoś jest pragmatyczny do bólu to tłumaczenie poezji powinien zostawić innym.
4. Najlepiej być pasjonatem - wtedy wiedza wchodzi sama!
2 żelazne zasady szczęśliwego tłumacza:
Wybierz specjalizacje, na których się znasz.
Wybierz specjalizacje, które lubisz.
Zasada nr 3: specjalizacja i tak Ci się znudzi, jeśli nie będziesz robić zawodowo nic innego, tylko tłumaczyć nawet ukochane gry planszowe ze świata Warhammer
dnia 08 grudnia 2008 o godz. 12:14 przed południem 1.Agnieszka Wąsowska …
Ha! Zawsze można postarać się o inną specjalizację:)