Błędy & Klienci & Warsztat & CAT tosza dnia 26 września 2009 12:08 po południu
Jak ustalić warunki zlecenia
Klient dzwoni/wysyła e-mail i pyta, czy damy radę zrobić “takie małe coś, na już”. Często zapytanie jest wysyłane do wielu tłumaczy i nie zawiera konkretów. Musimy poznać te konkrety.
Bez względu na doświadczenie ochoczo NIE przyjmujemy zlecenia od strzału, tylko określamy parametry i sprawdzamy, czy jesteśmy w ogóle je w stanie wykonać.
No to zaczynamy:
1. Na kiedy?
Podstawowe pytanie. Na kiedy klient chce otrzymać gotowy projekt. Sprawdzamy datę klienta i porównujemy z naszym harmonogramem i określamy, czy uda się wcisnąć jeszcze w nasz napchany kalendarz coś jeszcze, czy już nie. Często już po tym pytaniu sobie dziękujemy i kończymy rozmowę. Nie warto przemęczać się 10. dzień z rzędu, żeby tylko chwycić kolejne 1000 słów.
2. Co?
Prosimy o przesłanie plików, które mamy tłumaczyć i określenie dziedziny. Niekiedy z samych plików ciężko jest wywnioskować, z czym mamy do czynienia, a określenie nazwy zleceniodawcy, branży lub profilu bywa pomocne podczas wyszukiwania terminologii/informacji w sieci już w trakcie tłumaczenia. Ponadto umożliwia nam to sprawdzenie, czy pliki w ogóle się otwierają, są edytowalne i nie sprawiają różnych innych dziwacznych problemów.
3. Ile?
Skoro klient podał logiczny (wydawać by się mogło) dedaline i wiemy już z czym mamy do czynienia, to trzeba się dowiedzieć ile dokładnie mamy do przetłumaczenia, bo określenie “20 stron na za 5 dni” nie jest w ogóle miarodajne. Prosimy o analizę. Nawet jeśli klient przesłał pliki, to analiza klienta może się różnić od tego, co jest w plikach; może też się różnić ze względu na oprogramowanie i jego wersję. Więc bierzemy od klienta analizę i wykonujemy swoją analizę porównawczą. Jeśli klient nie korzysta z narzędzi CAT, to nasz zysk. Ale nawet wtedy wypada dać jakąś zniżkę na powtórzenia (o ile występują).
Pamiętajmy też o rozróżnieniu liczby słów w ogóle, słów no match i liczby słów ważonych. Niekiedy 10 000 no match szybciej nam pójdzie niż 10 000 w niskich i średnich fuzzy matchach. Niskie i średnie fuzzy to od 50-74% do ok. 90%. Do obliczenia stawki całkowitej za zlecenie z różnorodnymi dopasowaniami polecam program CATCount, o którym pisałem tutaj.
4. Jakim narzędziem?
Dopytajmy o narzędzie. Klienci mają tendencję do narzucania określonych narzędzi, a my możemy nimi nie dysponować, nie znać ich lub absolutnie nie trawić. Nie zawsze możemy przekonwertować sobie pliki w formacie nielubianego narzędzia do naszego ulubionego CAT-a. Więc warto się dowiedzieć, czy aby zlecenie nie jest w Logoporcie, z którego wyciągnięcie TM jest tak możliwe, jak spotkanie jednorożca.
5. Jaka pomoc?
Czy klient może nam pomóc w kwestiach terminologii? Jeśli nie klient, to może jego zleceniodawca? Nie jesteśmy alfami i omegami, Google również nie jest, a najlepiej w materii zawsze orientuje się zleceniodawca lub klient, jeśli z danym zleceniodawcą już współpracuje od jakiegoś czasu.
6. Jak odsyłać?
W przypadku większych projektów klient wymaga odsyłania pracy w partiach. Bywa to zgubne, ponieważ czasami swoje błędy wychwytujemy pod koniec zlecenia lub podczas finalnego procesu QA, a gdy pierwsze pliki już poszły do klienta, to ręka ląduje w nocniku. No ale klient chciał - klient dostał. Zrozumiałe też jest żądanie wysyłania partiami, ponieważ w tym czasie u klienta nad plikami może pracować redaktor i uzyskują one finalną jakość. Niemniej jednak tłumacz już nie ma możliwości poprawienia niektórych błędów we własnym zakresie. Wtedy trzeba się liczyć z niższą oceną lub fochami klientów. Ale mus to mus, więc dopytajmy o tryb odsyłania, wymaganą liczność na dany dzień itd.
7. Jak zapytania?
Podobnie jak wyżej wygląda sprawa z zapytaniami. Dowiedzmy się, w jakim trybie przesyłać wątpliwości: w chwili gdy wystąpią, codziennie, z każdą odsyłaną partią tłumaczenie czy też na koniec? To wszystko zależy od trybu prowadzenia projektu ze strony klienta i należy się stosować do wymogów klienta. Bo jeśli w przypadku projektu odsyłanego partiami, na którym prawie równolegle pracuje redaktor, zapytania i wątpliwości odeślemy na sam koniec, to niektóre błędy mogą przejść niezauważone przez sito redaktora, który też bogiem nie jest i bez wskazówek tłumacza może coś pominąć, nie zauważyć itd.
8. Za ile?
Tego pominąć nie można. Ustalamy stawkę bazową i stawki za określony poziom dopasowań. Klienci często dysponują ustalonymi siatkami stawek za dane dopasowania i są niechętni do negocjowania w tej materii. Jednak walczyć zawsze warto, bo jeśli w zleceniu jest 10 000 słów w segmentach 100%, za które klient płaci 10% stawki bazowej, to jeśli wynegocjujemy stawkę 20% w tym wypadku o zysk jest warty świeczki. Stawka bazowa stawką bazową, ale siatka stawek za dopasowania bywa niemniej ważna.
9. W jakim formacie?
Jeśli klientowi pracującemu w CAT-ach prześlemy oczyszczony plik jednojęzyczny, to gwarantuję, że trafi go ognisty szlag. Jeśli klientowi bez CAT-ów wyślemy dwujęzycznego DOC-a, to na jego twarzy zagości zdziwienie. W obydwu wypadkach możemy/musimy liczyć się z niezadowoleniem, więc zawczasu dopytajmy, czy odsyłamy pliki jedno- czy dwujęzyczne. Z dużą dozą prawdopodobieństwa możemy założyć, że klient z CAT-ami chce pliki dwujęzyczne, a bezCAT-owiec jednojęzyczne. Dlaczego chcą dwujęzyczne? Z kilku powodów, z czego dwa najważniejsze to:
- na podstawie pliku dwujęzycznego klient robi sobie TM i jest to dla niego czysty zysk w przypadku kolejnych zleceń od tego samego zleceniodawcy;
- plik idzie do redakcji; jeśli redaktor ma poprawić tłumaczenie jednojęzyczne, przełączać się miedzy oryginałem i tłumaczeniem zapisanymi w dwóch różnych plikach, bez propagacji zmian, to redaktor woli sobie odgryźć dłoń niż przyjąć takie zlecenie. Ułatwiajmy pracę redaktorom.
Nie zawsze o wszystkie elementy musimy się dopytywać, nie zawsze wszystkie mają zastosowanie i niekoniecznie w kolejności przedstawionej powyżej, ale w przypadku każdego zlecenia część z nich ma zastosowanie i dlatego warto o nich pamiętać.
Gdy już o wszystko zapytamy, wszystko potwierdzimy, przyjmiemy i wszystko nam odpowiada, to możemy zaczynać. I na BOGA - trzymajmy się ustaleń, zarówno my - tłumacze, jak i wy - klienci, bo po to tyle ustalamy, żeby dało się współpracować.