Archiwum kategoriiPoczątki
Błędy & Początki & Klienci & Warsztat tosza dnia 09 maja 2009
Błędy tłumaczy, czyli czego nie robić, żeby być dobrym tłumaczem
Błędy tłumaczy, czyli czego nie robić, żeby być dobrym tłumaczem
Istnieje taki zestaw ogólnych błędów, które prawie wszyscy początkujący tłumacze popełniają na początek i które niestety potrafią ciągnąć się za nami przez długi czas; ponieważ albo nie uznajemy tych zachowań jako błędnych, albo nie pojawiają się sytuacje, które dają klapsa i uświadamiają, że takie a takie zachowanie to proszenie się o kłopoty. Krowami nie jesteśmy, więc warto niekiedy zmieniać swoje podejścia i uświadamiać sobie, że do ideałów to nam jeszcze dużo brakuje; warto chwycić garść popiołu i spojrzeć na siebie z metapozycji – z dystansu.
Poniżej zamieszczam krótką listę zachowań, które zauważyłem u siebie i u kilku znajomych. Zachowań niepożądanych i zgubnych dla nas. Zachowań, które warto wyrugować i zwiększyć tym samym komfort pracy, współpracy i samopoczucia.
Początki & Organizacyjne tosza dnia 30 grudnia 2008
3 pytania i odpowiedzi - krótko i teściwie na koniec roku
Krótko i konkretnie dziś:
Pyt. 1.: Czy trzeba być tłumaczem przysięgłym, żeby tłumaczyć?
Odp. 1.: Nie. Wystarczy akt woli, ale taki dość konkretny, i można zaczynać.
Pyt. 2.: Czy trzeba zakładać działalność gospodarczą, żeby tłumaczyć?
Odp. 2.: Nie. W przypadku współpracy z biurami tłumaczeń i firmami wystarczy umowa o dzieło (patrz wcześniejszy wpis Umowa o dzieło).
Pyt. 3.: Czy trzeba mieć doświadczenie, żeby zacząć pracę jako tłumacz? A skąd tłumacz bez doświadczenia ma wziąć to doświadczenie, jak dopiero chce zacząć pracę w zawodzie?
Odp. 3.: Nie trzeba mieć doświadczenia, ale to pomaga. Trzeba rozesłać dużo CV do biur tłumaczeń i zrobić dużo próbek. Jeśli się zrobi je dobrze, to po dłuższym lub krótszym czasie biura zaczną się odzywać. Jeśli później współpraca się układa dobrze, to należy prosić o referencje i na podstawie doświadczenia i tych referencji szukać nowych (lepszych może?) klientów.
Szcześliwego nowego 2009!
Uncategorized & Początki & Klienci & Organizacyjne tosza dnia 02 listopada 2008
Dekalog freelancera
Mam swój szacunek do serwisu Goldenline i po kilkunastu miesiącach bytności tam, stwierdzam, że jest on przydatny i pojawianie się tam daje wymierne korzyści ogólnozawodowe. Jedna z nich było natknięcie się na Dekalog freelancera autorstwa Michała Gałubińskiego. Poniżej przytaczam Dekalog w formie oryginalnej i, w niektórych punktach, przypisami dostosowującymi go do poletka tłumaczy/korektorów.
Początki & Finanse & Organizacyjne tosza dnia 25 października 2008
Umowa o dzieło?
Od zawsze miałem niechęć do biurokracji. Była ona jednym z aspektów, które mnie przerażały trochę w początkowych fazach zabierania się za freelancerkę tłumaczeniową; te wszystkie, VAT-y, PIT-y i inne trzyliterowe skróty, po usłyszeniu których śniły mi się potwory z mitologii, powodowały wzrastającą niechęć do prowadzenia działalności gospodarczej. Było tak do momentu, kiedy dowiedziałem się, że DG nie jest niezbędna do tłumaczenia, ponieważ istnieją umowy o dzieło. Umowy o dzieło stały się wybawieniem i przez długi czas sądziłem, że są idealnym rozwiązaniem dla mnie. Nadal tak sądzę, ale kilka dni temu, zauważyłem ich pierwszą poważną wadę.
Początki & Finanse & Warsztat & CAT admin dnia 05 października 2008
Wydajność i słowa ważone
Przy pierwszych zleceniach ciężko jest określić swoją wydajność, bo niby skąd ją znać, kiedy nie ma się doświadczenia?
Początki & Klienci & Warsztat tosza dnia 15 lipca 2007
O próbkach
O próbkach już wspominałem kiedyś tutaj.
Do tłumaczeń testowych, próbek zawsze się przykładamy, to fakt. Niemniej jednak jakkolwiek byśmy się nie przykładali to niekiedy może coś pójść nie tak. Spójrzmy prwdzie w oczy - każdy popełnia błędy; od tych trudnych do wychwycenia samemu, do tak karygodnych jak niewłączenie spellchecka (i to też się może stać). Zdarza się i już. A kiedy zdarzy się to w próbce, to nie jest ciekawie. Wystawiamy sobie parszywą opinię - tłumacz, który nie przyłożył się do tysiącznakowej próbki = tandeciarz i od tej opinii u danego klienta może nie być już ucieczki. Klient, dla którego przesłaliśmy marną próbkę, nas nie zatrudni koniec i kropka. Skoro “nie zależy” nam na jakości przy krótkiej próbce, która ma być naszą wizytówką dla danego klienta, to pewnie nie będzie nam zależeć też przy zleceniu. Krótka piłka.
Aby na pewno?